Oto Top 10 absurdalnych usterek saun – rzeczy, które naprawdę zdarzają się w Polsce (2026), a serwisant saun po prostu siada i patrzy w sufit z myślą „dlaczego ja to robię za te pieniądze”.
- Sauna infrared używana jako suszarka do skarpet Właściciel rozwiesił 12 par mokrych skarpet na panelach carbonowych („bo ciepło, to się szybciej wysuszą”). Efekt: panele pokryte białym nalotem soli, zapach stęchłych stóp na poziomie sauny fińskiej 90 °C. Koszt naprawy: wymiana 4 paneli + czyszczenie + „panie, proszę nigdy więcej”.
- Piec Harvia polewany wodą z kranu z solą drogową „Bo taniej niż destylowana, a sól to sól”. Rezultat: grzałki w środku jak stal nierdzewna po 10 latach w morzu, elektroliza na poziomie matury z chemii. Diagnoza serwisanta: „Panie, to nie sauna, to już elektrolizer do produkcji chloru”.
- Sauna beczkowa używana jako składzik na ziemniaki Właściciel przez zimę trzymał w środku 180 kg ziemniaków („ciepło, to się nie psują”). Wiosną: piec włączony, ziemniaki kiełkują, kamienie pokryte skrobią i pleśnią. Zapach: połączenie piwnicy i starego McDonalda.
- Sterownik Xenio oblany piwem bezalkoholowym „To było zero procent, nie powinno korodować”. Efekt: kropelki piwa w szczelinach → zwarcia → migające „Err” i „OH” na przemian. Serwisant: „Panie, zero procent alkoholu, ale 100% cukru i drożdży – to koroduje lepiej niż wódka”.
- Kamienie ułożone jak klocki Lego – zero odstępów „Bo tak ładniej wygląda”. Piec grzeje 3× dłużej, grzałki osiągają 600 °C w środku, kamienie pękają z hukiem jak petardy. Właściciel: „Ale za to para była gęsta jak mgła w horrorze”.
- Sauna infrared w salonie, pilot schowany w szufladzie na 14 miesięcy Objawy: „Świeci czerwono, ale zimno”. Diagnoza: bateria w pilocie padła w 2024, nikt nie wiedział, że jest osobny przycisk „IR ON”. Serwisant: „Panie, to nie usterka. To lenistwo level expert”.
- Wanna z hydromasażem używana jako mini-basen dla psa rasy bernardyn Pies + szampon + sierść + woda = filtr zapchany na amen. Zapach: mokry pies × zgniłe jajka × desperacja. Klient: „Ale on lubi ciepłą wodę, to prawie sauna dla psa”.
- Piec na drewno, komin zapchany gniazdem szpaka + mokre drewno z deszczu Dym leci drzwiami, temperatura w saunie 29 °C. Właściciel: „Myślałem, że szpaki same wylecą jak się rozpali”. Serwisant wyciąga z komina gniazdo wielkości piłki nożnej i dwa martwe szpaki.
- Sauna fińska używana jako suszarnia grzybów leśnych Po sezonie grzybowym: 4 kg podgrzybków i borowików rozwieszonych na ławkach i kamieniach. Po miesiącu: piec włączony → zapach suszonych grzybów miesza się z zapachem spalenizny + pleśń. Efekt: sauna pachnie jak bigos, ale grzeje jak lodówka.
- Najlepszy hit wszech czasów – wanna z hydromasażem napełniona wodą z basenu ogrodowego Woda chlorowana + sól + algi + resztki kremu do opalania. Efekt: elektrody w generatorze pary (bo właściciel zrobił „saunę combi”) rozpuszczają się w 3 tygodnie. Zapach: basen chemiczny + zgniłe jaja + rozpacz. Klient do serwisanta: „No ale to prawie jacuzzi, to prawie sauna, prawda?” Serwisant: „Panie… to prawie katastrofa ekologiczna”.
Bonus honorable mention: „Sauna w piwnicy, piec Harvia, błąd FLO, niski poziom wody”. Przyczyna: właściciel dolewał wody… do sauny… przez szlauch ogrodowy… z kranu zewnętrznego… zimą. Woda zamarzła w rurkach → pęknięta rurka → powódź w piwnicy → płyta główna utopiona.
Jeśli masz jedną z tych usterek (albo coś jeszcze głupszego) – pisz śmiało. W Polsce serwis saun to już nie zawód. To już gatunek sztuki performatywnej.
Którą historię chcesz usłyszeć w wersji full 4K z dialogami? 😈🛁